Moja misja w Ekwadorze


Moja misja w Ekwadorze trwa już miesiąc. Powoli się tu zadamawiam i coraz lepiej idzie mi nauka języka hiszpańskiego. 
Postanowiłam dać coś od siebie innym. Pracuje za darmo w ramach wolontariatu. Opiekuję się kobietami w ciąży, dziećmi, parami. 
Co miesiąc docieram do niemal 35 wiosek. Niektóre z nich są tak odległe i niedostępne, że oprócz nas nie dociera tam nikt. 
Kiedy jestem na wiosce zazwyczaj badam kobiety ciężarne (oceniam usytuowanie dziecka w macicy, sprawdzam jego pracę serca, badam ciśnienie krwi kobiety oraz poziom glukozy we krwi). Zdarzają się jednak też przypadki, którymi będąc w Polsce nigdy bym się nie zajęła, tzn. opuchnięte i zaropiałe oko u 8 letniego chłopca, czy duża rana na stopie po skaleczeniu maczetą u mężczyzny. 
Tutaj nie jest ważne, czy jesteś lekarzem czy położna. Jak jesteś medykiem zajmujesz się wszystkim i dajesz z siebie wszystko. 
Podjęłam się także ogromnego wyzwania dla mnie: remontu tutejszej sali porodowej, w której oprócz łóżka do porodu i kącika dla noworodka rodem z polskiej stacji benzynowej czy galerii, nie ma nic, żadnego sprzętu. 


Będę zbierać fundusze i zmieniać to miejsce na lepsze. Trzymajcie kciuki żeby się udało :) 

Poza tym przygotowuję także kurs naturalnego planowania rodziny dla tutejszych par i kobiet. Jestem instruktorem metody i zauważyłam tutaj duże zapotrzebowanie. Kurs jest oczywiście w trakcie przygotowywania, gdyż nie ma tutaj żadnych dostępnych materiałów na ten temat. W Ekwadorze kobiety nie mają wybory, albo darmowa antykoncepcja albo nic. Daje im darmową alternatywę i w 100% zdrową. 

Zapraszam Was na mój misyjny Instagram, na którym niema codziennie zamieszczam relację 

misja.polozna

Śledźcie moje Instastories! :) 

Praca, praca i jeszcze raz praca, a dla Was garstka zdjęć z pięknego acz biednego Ekwadoru.






















Brak komentarzy

Prześlij komentarz